Długi wąż w nurkowaniu rekreacyjnym

ZNAJDŹ ARTYKUŁ

SZUKAJ NA BLOGU.

 3 triki na długi wąż

Długi wąż na dobre zadomowił się już w środowisku nurkowym. Praktycznie nie można już spotkać nurka, który ma na plecach twinset z inną konfiguracją węży niż dir/hogarthian. Oczywiście zdarzają się różnice w długościach itp. jednak sens i sposób stosowania konfiguracji pozostaje niezmienny.

Skąd ten długi wąż?

Prekursorem tego rozwiązania był Sheck Exley. Jeśli nie wiesz kim był ten gość to polecam książkę: “Autobiografia pod ciśnieniem”. Rozwiązanie sprawdzało się idealnie w środowisku jaskiniowym i stąd wywodzi swój rodowód.

 

Sheck Exley

 

No dobrze, skąd zatem te 2m ( lub 2,10m)?  Długość wynika z amerykańskiego przelicznika „długości nurka”, która wynosi 7 stóp – czyli 2,10m. Dzięki takiej optymalnej długości nurkowie mogą poruszać się w jaskini jeden za drugim, co umożliwia im również swobodne pokonywanie zacisków. Przy długości 90/100 itp. niestety nie jest to możliwe.

Jak wygląda procedura OOG

W przypadku OOG (out of gas – brak gazu) podajemy partnerowi swój automat, z którego oddychamy (trzymany w ustach) prawą ręką, nieznacznie pochylając głowę do przodu w celu swobodnego uwolnienia węża znad głowy po czym lewą ręką wkładamy spokojnie backup do ust. Automat zapasowy jest zawieszony na krótkiej gumce na szyi. Dzięki temu jego odnalezienie jest bardzo łatwe – znajduje się w bezpośredniej odległości od ust nurka. Kiedy partner biorca zacznie swobodnie oddychać a sytuacja się uspokoi, uwalniamy resztę długiego węża spod kanistra latarki i rozpoczynamy wynurzenie lub powrót do otworu wejściowego.

Jakie są zalety stosowania konfiguracji z długim wężem:

  • 100% pewności działania automatu o minimalnych oporach oddechowych
  • biorca obniża poziom stresu bo widzi, że dostaje automat z którego oddycha dawca
  • kontrola położenia biorcy jest realizowana automatem

Takie podejście do tematu OOG (out of gas – brak gazu) było zupełną nowością w środowisku nurkowym
w czasach Shecka Exley’a

Długi wąż poza jaskinią

Po co w takim razie stosować długi wąż w nurkowaniach, które nie mają z jaskiniami nic wspólnego? Otóż bardziej zaawansowane nurkowania typu open water mają wirtualny sufit gdzie dwóch nurków nie ma możliwości szybkiego wynurzania się. Mówię tutaj o tzw. suficie dekompresyjnym. Oznacza to, że 2 nurków musi zachować odpowiednią prędkość wynurzania oraz odbyć przystanki dekompresyjne i dopiero po tym czasie będą mogli osiągnąć powierzchnię. Sposób dzielenia się automatem, z którego aktualnie się oddycha miał oczywistą przewagę nad poszukiwaniem backupu w sytuacji awaryjnej.

Do czego jednak tutaj długi wąż? Niewątpliwą zaletą jest właśnie długość. Dwóch nurków może poruszać się w pewnej odległości od siebie, spokojnie manewrować sprzętem: butlami z gazami dekompresyjnymi czy choćby bojką. Jeśli nurkowanie było np. pod torem wodnym i należy przepłynąć pewną odległość do brzegu zdecydowanie łatwiej jest płynąć obok siebie. Podobne przykłady można mnożyć. Przy standardowej/rekreacyjnej długości węży jest to bardzo trudne i mało komfortowe.

 

Długi wąż w nurkowaniu rekreacyjnym

Czy stosowanie długiego węża ma sens w takim wypadku? W mojej ocenie ma. Oczywiście nie chodzi o ślepe podążanie za mitycznym dir i na siłę adaptowanie tych rozwiązań bez ich zrozumienia oraz dokładnego poznania i przećwiczenia. W ten sposób możemy sobie lub partnerowi jedynie zrobić krzywdę. Stosowanie długiego węża wymaga trochę praktyki obu członków zespołu, a przede wszystkim dostrzeżenia jego niewątpliwych zalet w stosunku do standardowej konfiguracji rekreacyjnej:

  • możliwość swobodnej kontroli pływalności
  • wygoda obserwacji partnera oraz otoczenia
  • budowanie solidnych podstaw dla bardziej zaawansowanych nurkowań

Podstawą jest zachowanie odpowiedniej pływalności i odpowiednie przećwiczenie procedur, które wyrobi nam pewien rodzaj automatyzmu pod wodą.

 

oog w konfiguracji rekreacyjnej

 

Czy jest to rozwiązanie dla każdego?

Może być, ale jak już zaznaczyłem, podstawą jest posiadanie na pewnym poziomie opanowanej pływalności oraz ćwiczenia tej procedury razem z partnerem.  Kluczem jest abyś ćwiczył(a), aż do pełnej swobody i wyrobienia odpowiednich odruchów. Jeśli będziesz się nią posługiwał(a) w sposób świadomy na pewno podniesiesz bezpieczeństwo i komfort swoich nurkowań.

Zachęcam zatem, abyś swoją przygodę z długim wężem rozpoczął już dziś. Spokojnie możesz zacząć sam lub poprosić instruktora o odpowiednie szkolenie czy warsztaty z tego zakresu.

 

Adaptacja zestawu rekreacyjnego

Nie musisz od razu kupować kolejnych automatów, zmieniać wszystkiego zgodnie z dir/hogarthian. Dużo lepiej sprawdza się tu ewolucja niż rewolucja. Na pewno jest mniej kosztowna. Pod nazwą zestawu rekreacyjnego kryje się jeden pierwszy stopień oraz dwa drugie stopnie, czyli to z czym masz do czynienia na co dzień.

 

Prowadzenie długiego węża w zestawie rekreacyjnym

 

Na początek wystarczy tylko w niewielkim stopniu zmienić konfigurację, a dokładnie wymienić jeden wąż. Wymienianie podlega ten dłuższy – przeważnie żółty (90cm) i zastępujemy go wężem o długości 2m. Dla osób bardzo wysokich odpowiednia może się okazać długość 2,10m. Z kolei dla osób niskich 1,90m. Warto przymierzyć jak będzie się układał nam standardowy wąż o długości 2m. Powinien pasować na oko w 90% przypadków.

 

 

Drugi automat umieszczamy na standardowym wężu, tym krótszym, który pozostał w zestawie (zwykle 70cm) i montujemy do niego gumę bungee, która ląduje na szyi. Często popełnianym błędem jest jej zbytnia długość, przez co automat zapasowy znajduje się na piersi zamiast bezpośrednio pod szyją. Uniemożliwia to jego łatwe znalezienie w sytuacji stresowej jaką jest niewątpliwie brak gazu, szczególnie na początku naszej nurkowej drogi. Można przyjąć, że odpowiednia długość to taka, w której po włożeniu automatu do ust gumki przytrzymują go w nich na miejscu, nawet po całkowitym rozluźnieniu szczęk.

Z czasem zaobserwujesz, że te 70 cm to jednak trochę za dużo i wąż ma sporo luzu w okolicach barku (nadmiar węża może blokować się o bark lub zaplątać w luźne elementy pływające). Nie przeszkadza to jednak w nauce odpowiednich nawyków. Docelowo możesz wymienić go na wąż o długości 55-60cm – tu już naprawdę trzeba zmierzyć. Po włożeniu automatu do ust musimy mieć swobodę obrócenia głowy w lewo. Za krótki wąż uniemożliwi nam obrót głowy i obserwację tego co po lewej.

 

Sposób mocowania automatu na gumce

 

 

Wspomniałem wcześniej o kanistrze latarki. W nurkowaniach typowo rekreacyjnych nie jest to raczej standardowy element. Latarka tzw. dzielona z osobnym akumulatorem zawieszonym na pasie oraz palnikiem (głowicą) połączonym wężem to drogi element wyposażenia. Zwykle dopiero na dalszej drodze rozwoju nurkowie dokonują tego zakupu. Czy zatem nie ma możliwości innej stabilizacji długiego węża? Oczywiście jest i to właśnie te tytułowe triki.

1. Wąż wkładany za pas

Długi wąż wkładamy po prostu pomiędzy uprząż a skafander. Rozwiązanie jest szybkie, darmowe ale w mojej ocenie najmniej wygodne – jest jednorazowe. W przypadku gdy mamy tylko nurkować i nie planujemy żadnych ćwiczeń sprawdza się dosyć dobrze. W przypadku sytuacji braku gazu swobodnie łatwo uwalnia się wąż. Co jednak jeśli chcemy poćwiczyć? Ponowne włożenie pod wodą węża za pas to dosyć męczące zajęcie. Tym bardziej, że na początku oswajania się konfiguracją będziemy musieli sporo ćwiczyć. Przekonasz się zatem, że jest to ostatecznie niewygodne. Jest jeszcze jedna rzecz, która może być problemem. Jeśli twój suchy skafander nie ma dodatkowej osłony zamka to możesz wyciągając długi wąż zza pasa po prostu lekko otworzyć zamek co nie będzie zbyt przyjemne, szczególnie
w zimnej wodzie.

Długi wąż mocowany za pasem

 

2. Nóż nurkowy

Nie mówię tutaj o nożu zabójcy rekinów, którego nie powstydziłby się sam Rambo, a który prawdopodobnie masz zamocowany w okolicach kostki. Zawody kto ma większy są stałym elementem nurkowych wypraw 😉 Mówimy o małym nożyku, trochę takim jak dziadkowy do jabłek, którym zdecydowanie lepiej operuje się pod wodą bez ryzyka zrobienia krzywdy sobie czy uszkodzenia nim sprzętu. Mocujemy miękką pochwę na pasie biodrowym i to ona jest właśnie elementem, pod którym przekładamy długi wąż. Świetnie go stabilizuje i mamy porządek w konfiguracji. Rozwiązanie może być niedrogie, choć również na taki nóż możemy wydać kilkaset złotych jeśli chcemy. Wadą jest na pewno długość pochewki. Tego typu noże są raczej krótkie, jest więc możliwość, że nasz wąż samoczynnie uwolni się z tej stabilizacji. Szczególnie w wypadku gdy wyjmiemy nóż i zaczniemy nim operować. Miękka pochwa podda się i długi wąż może zostać uwolniony.

 

3. Stabilizatory dedykowane

Stabilizatory dedykowane to rozwiązania stworzone tylko z myślą o spełnianiu funkcji stabilizacji długiego węża. Ich twórcy zapewne mieli podobne przemyślenia jak ja i postanowili wyjść naprzeciw oczekiwaniom i zaprezentować gotowe rozwiązanie.

 

SDW – stabilizator długiego węża:

takie rozwiązanie zaproponował już wiele lat temu Tomek Stryjecki. Mamy praktycznie 2 rodzaje tego rozwiązania:

Wersja najprostsza – jedyną funkcję jaką spełnia to właśnie stabilizacja. Element jest wykonany z duraluminium
i może być w dowolnym kolorze jaki uzgodnicie z wykonawcą. Ma odpowiednią długość zbliżoną do kanistra latarki
i świetnie spełnia swoją funkcję, montujemy go przez nawleczenie pasa biodrowego na dedykowane otwory.

 

Stabilizator długiego węża Tomspro

zdjęcie ze strony producenta

Podobny element możesz wykonać samodzielnie w domu minimalnym nakładem pracy. Oczywiście daleko będzie mu do wyglądu tego ze zdjęcia. Nie mniej jednak jest to możliwe.

Wersja rozbudowana – spełnia dokładnie tę samą funkcję jak wersja prosta, pozwala jednak zamocować dodatkowe elementy wyposażenia, np. bojkę czy szpulkę w przypadku braku kieszeni. Osobiście przez pewien czas korzystałem z tego rozwiązania jednak nigdy nie montowałem tutaj żadnych akcesoriów. Obawiałem się, że mogą one zahaczyć, bądź poplątać się z długim wężem i spowodować niepotrzebny stres pod wodą. To rozwiązanie ze względu na swoje dużo większe skomplikowanie niż wersja najprostsza jest znacznie droższe. Wersja rozbudowana w przypadku kieszeni balastowych może z nimi kolidować. Warto w takim wypadku pomyśleć o wersji prostej. Na zdjęciu poniżej z przeplecioną gumą bungee do stabilizacji dużej bojki morskiej.

 

Stabilizator sdw

 

Stabilizator węża Tecline

To najnowsze rozwiązaniem jakie pojawiło się na rynku. Do oferty wprowadziła je firma Tecline. Kluczem jest tu prostota. Otrzymujemy więc derlinowy walec z wycięciem na standardową taśmę. Proste, eleganckie i trwałe rozwiązanie. Nie ma praktycznie możliwości złamania czy uszkodzenia tego elementu. Odpowiednia długość pozwala na pewną stabilizację długiego węża i przeciwdziała samoczynnemu uwolnieniu jak mogło to mieć miejsce w przypadku pochewki noża. Również kształt walca nie jest przypadkowy, ułatwia nam uwalnianie węża w sytuacji, gdy tego potrzebujemy – wałek styka się z okrągłym wężem małą powierzchnią.

 

Stabilizator węża Tecline

 

Porównując do kanistra latarki zdecydowanie wygodniej wyciąga się wąż w produkcie firmy Tecline. Wycięcie na taśmę jest tak zaprojektowane, że stabilizator przesuwa się po pasie z odpowiednim oporem. Nie mamy więc problemu z operowaniem nim pod wodą i dobraniem najbardziej optymalnej pozycji, z drugiej strony opór sprawia, że nie lata po całym pasie. W przypadku stosowania kieszeni balastowych wielkość stabilizatora nie koliduje z nimi, swobodnie możemy stosować zarówno kieszenie jak i stabilizator, co w przypadku np. rozbudowanego aluminiowego stabilizatora nie było wygodne. Niewielka waga powoduje, że możemy go swobodnie dołożyć do naszego bagażu lotniczego w podróży do destynacji, gdzie nie będziemy używać latarki a chcemy dalej korzystać z dobrodziejstw konfiguracji z długim wężem.

 

Stabilizator Tecline pod wodą

 

Jest jedno „ale” i jest nim cena – 69 zł za tak drobny element wyposażenia wydaje się trochę wygórowana. Z drugiej strony daleko jeszcze do cen aluminiowych produktów ze stajni TomsPro. Jeśli więc korzystamy z konfiguracji z długim wężem warto rozważyć zakup tego stabilizatora. Nas przekonuje i wylądował na stanie wyposażenia.

 

Stabilizator długiego węża ISSF

Nie tylko czarnym kolorem żyje człowiek. Nasza rodzima federacja ISSF zaprezentowała swoje autorskie rozwiązanie. Używanie konfiguracji z długim wężem zaczyna się już od pierwszego szkolenia OWD i jest krokiem zdecydowanie godnym naśladowania. 

Długość stabilizatora jest odpowiednia i nie utrudnia uwalniania węża nawet w sytuacji mocno stresującej jaką zdecydowanie jest OOG. Otwór na taśmę ma odpowiedni przekrój i pozwala na regulację położenia z odpowiednim oporem. Stabilizator długiego węża ISSF jest bardzo lekki, mogę powiedzieć wręcz, że jego waga jest pomijalna. 

Rozwiązanie testowaliśmy kilka miesięcy i podbiło nasze serca prostotą oraz możliwością dopasowania kolorystycznego do pozostałej części ekwipunku. 

 

Stabilizator długiego węża ISSF

 

Jak widać, mamy do wyboru sporą paletę barw. Do tego, co pewien czas pojawiają się nowe limitowane wydania. Każdy nurek może dobrać coś do swojego zestawu. Dzięki temu nie wszystko musi być w nudnym czarnym wydaniu. 

Na pewno jest to ciekawa opcja, do tego w bardzo konkurencyjnej cenie – 25 zł. Kilka sztuk już znajduje się na naszych uprzężach.

 

Stabilizator długiego węża ISSF - różne kolory

fot. strona ISSF

 

Podsumowanie

Chciałbym wiec zachęcić Ciebie do ćwiczeń w konfiguracji z długim wężem, nawet jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z nurkowaniem. Jeśli już stosujesz długi wąż i dotychczas nie wiedziałeś(aś) za bardzo co z nim zrobić to powyżej przedstawiłem również najbardziej popularne metody poradzenia sobie z jego długością oraz sposób jego użycia. Pamiętaj jednak, że nurkowania nie da się nauczyć z książek czy internetu, a drobne i  podstawowe błędy mogą być kluczowe w sytuacji awaryjnej. Warto więc abyś porozmawiał o tym ze swoim instruktorem, który obok teorii przekaże ci też wiedzę praktyczną.

Kolejnym krokiem jest na pewno rozwijanie tej konfiguracji aż do pełnej i zunifikowanej jaka jest dir/hogarthian. Ale o tym może innym razem.

 

wieczny

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Bądź na bieżąco z ciekawymi artykułami, planami wyjazdów i promocjami na sprzęt