Elefante Bianco Grotta – eksploracja 292m

ZNAJDŹ ARTYKUŁ

SZUKAJ NA BLOGU.

Eksploracje w 2026 udało nam się zacząć od małego 😉 sukcesu we włoskim rejonie rzeki Brenty. Zakończyliśmy wieloletni projekt eksploracji jaskini Elefante Bianco (Biały Słoń). Zapraszam na relację w artykule.

 

 

Elefane Bianco Exploration 2026

fot.M.Mescalchin, przed nurkowaniem, od lewej: M.Sojka, A.Mescalchin, L.Cavicchioli, T.Wciórka, B.Zdziebłowki, B.Pitala

 

 

Elefante Bianco Grotta – nasza historia

Włoskie jaskinie regionu Veneto są dla naszej ekipy miejscem wyjątkowym. To tutaj każdy z nas stawiał pierwsze, lub jedne z pierwszych, kroków w nurkowaniu jaskiniowym. Tutaj też się poznaliśmy w 2018 roku – na wspólnym wyjeździe z Robertem, Rafałem, Tomkiem, Bartkiem i Michałem. Od tamtego czasu odwiedzamy razem Veneto właściwie każdej zimy. Przez lata wszyscy przesuwaliśmy swoje „osobiste przodki”, jednak żaden z nas nie myślał realnie o prawdziwej eksploracji – poza nieosiągalne dla nas limity Luigi Casatiego, Alberto Cavedona, i innych „mistrzów” z dawnych lat.
Dopiero w 2023 roku, po dopłynięciu w Elefante Bianco do głębokości ponad -150m, chyba po raz pierwszy faktycznie pojawiła się w mojej głowie ta myśl – „do end of line Casatiego brakuje już tylko 100m korytarza…

Z biegiem miesięcy coraz poważniej podchodziliśmy w ekipie do tematu pociągnięcia jaskini poza znane limity, aż w końcu, gdzieś późną jesienią 2023, podjęliśmy decyzję – w lutym 2024 spróbujemy swoich sił.Jak na złość, po latach idealnych zimowych warunków, w lutym 2024 r. w Veneto przywitały nas deszcze i zimno, co jak możecie się domyślić, bardzo negatywnie wpłynęło na warunki w Elefante Bianco. Widoczności mieliśmy wszystkiego jakieś 3-5 metrów, więc cały nasz projekt zawisł na włosku. Niemniej, w ciągu kolejnego tygodnia udało mi się z pomocą chłopaków dotrzeć do wymarzonego „przodka”, i pociągnąć ponad 100 metrów eksploracji, przegłębiając jaskinię do -227 metrów w jednej z kolejnych przepastnych studni, nie docierając do jej dna (więcej o tamtej wyprawie możesz przeczytać na blogu – Elefante Bianco Cave Exploration Project, cave map to 227m)

fot. M.Mescalchin, przygotowania do zanurzenia, u góry T.Wciórka, niżej M.Sojka

 

Kolejna wyprawa do Jaskini Białego Słonia

Zachęceni tym i innymi sukcesami eksploracyjnymi następnych miesięcy, byliśmy zdecydowani podjąć kolejną próbę zimą 2025. Niestety, jaskinia nie chciała pozwolić nam wydrzeć swoich sekretów, i mimo naszej gotowości, między styczniem a kwietniem 2025r. nie znalazło się żadne okno pogodowe do realizacji „misji”. Tak złych warunków przez całą zimę w Veneto nie było od wielu, wielu lat.

Z „drugą rundą” przyszło nam więc poczekać aż do zimy ’26. Tym razem – jak na złość – przez cały styczeń Internet zalewały zdjęcia znajomych chwalących świetne warunki w tutejszych jaskiniach. A potem przyszedł luty a z nim deszcze i śnieg… Pełni obaw, po wielu rozmowach i konsultacjach, podjęliśmy z Tomasz Wciórka Bartosz Zdziebel i Michałem decyzję o spróbowaniu szczęścia, a nasze wysiłki skrzętnie dokumentowali Andrea Mescalchin i Matteo Mescalchin . Jak nam poszło? Wstydu na pewno nie przynieśliśmy, a ilość spotkanych życzliwych ludzi, odbytych rozmów, i otrzymanego wsparcia naprawdę przerosła wszystkie nasze oczekiwania!

Relacja z ekspedycji Elefante Bianco 2026

Pierwsze dni każdej naszej wyprawy to oczywiście przygotowania do bezpiecznej realizacji działań w głębokich partiach jaskiń – naprawianie poręczówek, rozstawianie butli zabezpieczających, aklimatyzacja do coraz większych głębokości, a także sprawdzanie reakcji organizmu na coraz wyższe ciśnienia i dłuższe nurkowania.

Nie inaczej było i tym razem. Po kilku dniach przygotowań w Elefante Bianco, udało mi się dotrzeć na odległość ok. 530 metrów od wejścia, na głębokość -186 metrów – w miejsce, gdzie 22 lata temu Gigi Casati zakończył swoją eksplorację. Do naszego przodka, osiągniętego 2 lata temu, brakowało zatem jakichś 130 metrów. W 2024 r. nasza eksploracja zakończyła się na -227 metrach, w studni, której dna nie udało się osiągnąć. Plan na kolejne nurkowanie obecnej wyprawy zakładał dotarcie do dna tej studni, i poszukiwania kolejnego horyzontalnego korytarza, który zapewne gdzieś tam wychodzi. Wiedziałem że zadanie może nie być łatwe, jako że rozmiary najgłębszej studni są ogromne, a czasu na dnie – o ile uda się w ogóle do niego dopłynąć – będę miał jakieś 2 minuty, tak aby z całym nurkowaniem zamknąć się w 5-6 godzinach… 10 minut po rozpoczęciu zanurzenia byłem już w korytarzu na -190 m. Po kilkunastu sekundach pode mną otwarła się znana sprzed dwóch lat otchłań. Nie zwalniając prędkości skierowałem się w dół wzdłuż pionowej skalnej ściany. -210… -220… -225… pode mną zaczęły pojawiać się zarysy dna. Zacząłem płynąć po dnie na -230m wzdłuż ściany, prawą ręką wciąż obsługując kołowrotek.

 

fot. M.Mescalchin, na zdjęciu B.Pitala

 

Po chwili w ścianie przede mną pokazał się przestronny cień, wskazujący na możliwą kontynuację korytarza! Po kolejnych kilkunastu metrach miałem pewność – strop nad moją głową zamknął się łukowato, a ja byłem już w kolejnym horyzontalnym tunelu – na głębokości -235m. Droga do dalszej eksploracji stanęła – dosłownie – otworem! Cel na to nurkowanie został osiągnięty, zostawiłem więc kołowrotek na jednej z półek skalnych, i czym prędzej rozpocząłem powrót w kierunku powierzchni. Po kolejnych 6 godzinach mogłem przekazać dobre wieści reszcie ekipy już na powierzchni. Nadszedł czas by zaplanować finałowe nurkowanie…

 

fot. M.Mescalchin, od lewej B.Pitala, M.Sojka

Finał wieloletniego projektu eksploracyjnego

Czas na wielkie podsumowanie naszego – z pewnością możemy tak powiedzieć – wieloletniego projektu eksploracji jaskini Elefante Bianco.
W dzień finałowego nurkowania zaczęliśmy wcześnie. Przed 10 rano cały sprzęt był już przetransportowany pod jaskinię, a my zaczęliśmy przygotowania do mojego nurkowania. Jak zwykle, wszystko zostało szczegółowo rozpisane na tablicy, tak aby żaden szczegół nie umknął nam w emocjach towarzyszących temu momentowi.

O godzinie 11:05 wraz z Tomasz Wciórka rozpoczęliśmy zanurzenie. Razem zanurzyliśmy się do głębokości -40 metrów, skąd w dalszą drogę wyruszyłem sam – moje spotkanie z Tomkiem nastąpi za 20-25 minut, na głębokości około -130m, gdzie powinny rozpoczynać się moje pierwsze przystanki dekompresyjne. Po kilku minutach ekspresowego zanurzenia znalazłem się na -235 metrach, przy moim pozostawionym na poprzednim nurkowaniu kołowrotku. Prawie się nie zatrzymując podjąłem kołowrotek, i wyruszyłem w drogę w nieznane – korytarzem, którego nikt nigdy nie widział. Przez ponad 100 metrów korytarz biegł na północ, powoli się przegłębiając, aż w końcu stało się to, nad czym wszyscy się zastanawialiśmy – kolejna studnia! Piąta z kolei, tym razem przyjmująca bardziej formę pionowej szczeliny, szerokiej na kilka, a głębokiej na nie wiadomo ile metrów. Nie zwalniając prędkości podwójnego skutera, zanurkowałem wgłąb szczeliny, wiedząc że to ostatnie sekundy mojej eksploracji, do której wszyscy przygotowywaliśmy się tyle czasu. -250… -260… -270… -280 metrów, a dna nigdzie nie widać. Dopiero po przekroczeniu -280 metra głębokości, pod sobą zobaczyłem zarysy zasłanego ogromnymi fragmentami skał dna. Zdecydowałem się dopłynąć do dna, popłynąć jeszcze dosłowne kilka sekund, aby złapać na filmie jak najdłuższy kawałek tej ekstremalnie głębokiej części jaskini, po czym rzuciłem na dno kołowrotek, i natychmiast rozpocząłem podróż w kierunku powierzchni. Moje komputery zgodnie pokazały głębokość -292 metrów… Niesamowite.

 

fot.B.Pitala

 

Z Tomkiem spotkałem się nad jedną ze studni, na głębokości -120 metrów. W następnych godzinach „opiekę” nade mną przejmowali Bartosz Zdziebel, Luca Cavicchioli, a z powierzchni wszystkim zarządzał Michał Sojka.

Po 8 godzinach, o 19:12, już dawno po zapadnięciu zmroku, wynurzyłem się na powierzchnię, gdzie czekał cały nasz zespół, i koledzy z GGG – Gruppo Grotte Giara Modon.

 

fot. M.Mescalchin, świętowanie sukcesu, na zdjęciu B.Pitala

 

Nasza tegoroczna eksploracja w Elefante Bianco to dla nas niesamowity sukces, i spełnienie marzenia, które kiełkowało w nas przez lata, i towarzyszyło nam na wielu etapach naszego nurkowego rozwoju. To niesamowite uczucie, móc podążać w ślady gigantów takich jak Luigi Casati czy Olivier Isler, popychając dalej tę „sztafetę” podwodnej eksploracji.

Podobno w życiu nie ma przypadków 😉, więc tak sobie myślę, że może to dlatego jaskinia nie pozwoliła nam na kontynuację działań w 2025r., abyśmy wszyscy mieli czas przygotować się, dopracować procedury, doświadczenie, sprzęt, po to aby w tym roku móc bezpiecznie zrealizować aż tak daleką eksplorację.

 

 

 

Z całej naszej tegorocznej ekspedycji powstał film, do którego Andrea Mescalchin i Matteo Mescalchin zbierali materiały codziennie dokumentując nasze nad- i podwodne działania. 
Wielkie podziękowania dla całej ekipy – nurków, filmowców, wsparcia, oraz „szerpów” 😃

 

 

 

 

Skład ekipy:

Bartłomiej Pitala
Tomasz Wciórka
Bartosz Zdziebel
Michał Sojka
Andrea Mescalchin
Matteo Mescalchin
Luca Cavicchioli
GGG – Gruppo Grotte Giara Modon

 

Dodatkowe podziękowania 😉

Nie sposób nie wspomnieć o firmach i osobach których sprzęt i wsparcie bardzo ułatwiło nam (a nawet umożliwiło) realizację tego projektu –

  • SANTI Diving – za pancerne skafandry Edge, ogrzewanie, oraz użyczenie wielu baterii potrzebnych do ogrzewania podczas tak długich nurkowań w wodzie o temperaturze 13 stopni
  • GRALmarine extreme diving expedition support za sprawdzone do głębokości 400m latarki
    Seacraft – za użyczenie na potrzeby projektu najlepszych i najszybszych skuterów podwodnych Ghost
  • TK Diving Team, za ponad 30 000 litrów wszelakich gazów, w tym ultra tłustych trimixów nabitych z dokładnością do 0.5%.

 

Autor: Bart Pitala

 

 

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Bądź na bieżąco z ciekawymi artykułami, planami wyjazdów i promocjami na sprzęt