Jordania 2019 – śladami Indiana Jones’a

ZNAJDŹ ARTYKUŁ

SZUKAJ NA BLOGU.

 

Jordania to nie tylko miejsce dla nurków, to również niesamowita pustynia oraz Petra. Nie można odwiedzić tego kraju i pominąć którejś z tych atrakcji. Niezapomniany tydzień jaki spędziliśmy w tym miejscu zapamiętamy na długo.

 

Nurkowanie w Jordanii

Któż w dzieciństwie nie myślał o podróżowaniu śladami legendarnego archeologa Indiana Jones’a, odkrywaniu skarbów i tajemnic antycznego świata? Taka przygoda byłaby więc warta wielu wyrzeczeń. Podążając za tymi marzeniami trafiliśmy do kraju jakim jest Jordania.

Jest to zdecydowanie bardziej egzotyczny kierunek dla nurków niż popularny Egipt czy Izrael. Dużo mniejsza popularność jest głównie spowodowana brakiem bezpośrednich lotów z Polski. Jordanię natomiast często odwiedzają turyści przy okazji wizyty w Izraelu.

Rafa koralowa Jordania

Podróże małe i duże…

Nasza podróż z Polski do Aqaby nad morzem Czerwonym w Jordanii rozpoczęła się dosyć ciekawie. Kilka godzin w pociągu, blisko 12 godzin w trzech samolotach i na lotniskach to zdecydowanie wyzwanie dla nurka, podróżującego ze swoim sprzętem. Jak zwykle żadnego wolnego kilograma w bagażu nie było.

W Stambule spędziliśmy niespełna cztery godziny czekając na lot do Ammanu na nowo otwartym lotnisku. Wielkość portu lotniczego robi wrażenie. Wszystko jednak zostało dopięte tam na ostatni guzik, no prawie…

Rano docieramy ostatecznie do królewskiego lotniska w Aqabie. Na płycie wita nas idealna pogoda, lekkie słońce i delikatna bryza znad morza. W tym miejscu życie toczy się dość leniwie. Małe pokoje obsługi i ochrony, w których atmosferę od dymu tytoniowego można by kroić nożem przypominają nam o epoce, którą już pożegnaliśmy w Europie. Przymusowe zwiedzanie lotniska było spowodowane niespodzianką jaka czekała na nas po przylocie.

Po drodze zaginał cały bagaż części grupy lecącej z Warszawy. Ubrania, sprzęt nurkowy i wszystko to, czego nie zabraliśmy do podręcznego plecaka. Sytuacji nie poprawiał fakt, że lecieliśmy 3 różnymi liniami lotniczymi. Pozostało nam jednak tylko czekanie na szczęśliwe odnalezienie naszych walizek.

Rafa koralowa Jordania, Aqaba

Po co komu bagaż

Przejazd z lotniska do hotelu nie trwa zbyt długo. Trasę umila nam przewodnik, Hamsa, który opowiada o swoim ojczystym kraju. Będzie nam towarzyszył przez cały pobyt w Jordanii. Myślę, że mógłby konkurować dowcipem z Karolem Strasburgerem.

Szybki briefing i możemy odebrać klucze do pokoi. Sytuacja dosyć krępująca bo nie bardzo jest się w co przebrać. Panie zapewne mają większe problemy. Brak kosmetyków po takiej podróży może dać się we znaki. Szczęśliwie w hotelowej łazience jest wszystko. Uśmiech na widok szczoteczki do zębów i maszynki do golenia odbija się więc w lustrze. Czyżby hotel był dobrze przygotowany do takich niespodzianek?

Sinai Divers Aqaba – Jordania

Dzień nurkowy zaczynamy z bazą Sinai Divers Aqaba. Przywitanie drinkami z owoców i cudownymi łakociami zdecydowanie wpłynęło na poprawę nastrojów całej grupy. Kilka fotek i zabraliśmy się za wypełnianie dokumentów oraz dobór sprzętu nurkowego. Nasz bagaż zwiedzał sobie świat więc byliśmy zdani na łaskę miejscowego centrum. Na Szczęście ekipa Sinai Divers dysponuje naprawdę fajnym wyposażeniem i sporą, wygodną łódką.

Briefing przed nurkowaniem

Dzień nie różnił się zbytnio od tych do jakich jesteśmy przyzwyczajeni podczas nurkowań w Egipcie czy innych krajach o rozwiniętej turystyce nurkowej. Podzieliliśmy się na zespoły, do których zostali przydzieleni opiekunowie i wreszcie mogliśmy wejść do wody. Check dive na domowej rafie pozwolił wszystkim dopasować ostatecznie sprzęt i poznać swoich nowych towarzyszy. Jest jeszcze przed właściwym sezonem więc temperatura wody w okolicach 19 stopni była mocno orzeźwiająca.

Wreszcie nurkowanie

Kolejne 4 dni nurkowe pozwoliły poznać ciekawe miejsca w na podwodnej mapie Aqaby. Wszystkie miejscówki są zlokalizowane bardzo blisko siebie. Nie musisz się więc martwić o chorobę morską i wielogodzinną podróż łódką. Zakotwiczona przy brzegu łódź, z dala od pełnego morza pozwala na spokojny relaks na sun decku.

Wrak Cedar Pride - Aqaba, Jordania

Obowiązkowym miejscem, którego nie możesz ominąć jest samolot Hercules oraz działko przeciwlotnicze. Znak rozpoznawczy tego regionu. Do głównych atrakcji należy również widowiskowy wrak statku Cedar Pride. Kaniony, rafa, rybki i inne zwierzaki, dla każdego coś miłego. Amatorzy fotografii makro również znajdą dla siebie wiele ciekawych obiektów do uwiecznienia. Nurkować można na bardzo różnym poziomie. Nasz wyjazd był czysto rekreacyjny więc nie dane nam było założyć na plecy najcięższego sprzętu i sprawdzić głębszych miejsc. W Aqabie jest 5 centrum nurkowych oferujących nurkowania techniczne. Zdecydowanie sprawdzimy następnym razem co mają do zaoferowania.

Wrak C-130 Hercules, Aqaba, Jordania

Jordania za kilka lat

Jordania stawia bardzo mocno na rozwój turystyki nurkowej. W planie na ten rok znajduje się zatopienie wielkiego Boeinga, który stanie się kolejną atrakcją turystyczną tego miejsca. Miejscowe władze planują również kolejne inwestycje w podwodną infrastrukturę. Zapewne pomocny jest fakt, że następca tronu jest zapalonym nurkiem. Rokuje to dla nas jak najlepiej.
Dodam, że cały region wchodzi w skład specjalnej strefy ekonomicznej. Ceny mogą być więc odrobinę atrakcyjniejsze niż w pozostałej części kraju.

Cedar Pride wreck, Jordan

Czas na łodzi w miłej atmosferze upływa zbyt szybko. Zanim się obejrzeliśmy zmierzaliśmy do końca naszych nurkowań. Po 3 dniach dociera nasz zagubiony bagaż. Była więc okazja zamoczyć w wodzie zabrany ze sobą sprzęt. Nie na darmo więc spakowałem tyle kilogramów bagażu.

Mniej znaczy więcej

W międzyczasie odwiedzamy sklepy, czy raczej miejscowy bazar celem zakupu najpotrzebniejszych rzeczy. Jedyne buty jakie pasują na moją stopę przypominają zabawki dla fetyszystów. Któż jednak wybrzydza gdy musi chodzić w ciężkich butach przy takiej pogodzie. Takie sytuacje dobitnie pokazują, jak wiele niepotrzebnych rzeczy zabieramy ze sobą w podróże. Następnym razem połowa ciuchów zostanie w domu a klapki wylądują w bagażu podręcznym.

Jordania, Aqaba rafa

Wadi Rum – Jordania

Tymczasem czeka nas dalsza część przygody na lądzie. Pierwszym przystankiem jest słynna pustynia Wadi Rum. Po niespełna 3 godzinach podróży przesiadamy się z autokaru do jeepów. Pustynna trasa do naszego obozu była naprawdę widowiskowa. Podróż na pace bez pasów to zdecydowanie ciekawe doświadczenie, które w Europie jest nie do pomyślenia. Finalnie nasze beduińskie namioty okazały się luksusowymi apartamentami z królewskim łożem, klimatyzacją i wykafelkowaną łazienką. Wody było również pod dostatkiem.

Pustynia Wadi-Rum

W programie zwiedzanie pustyni i poznawanie beduińskich zwyczajów. Momentami czułem się jak turysta w zoo oglądając przygotowane inscenizacje tradycyjnego pieczenia chleba czy parzenia kawy. Pozwoliło to jednak choć trochę cofnąć czas i zagłębić się w dawne zwyczaje i rytuały plemion beduińskich.

Tradycje Beduińskie

Jazda na wielbłądach to już tylko dopełnienie pustynnej przygody. Zachód słońca na pustyni to widowisko jakiego nie można opuścić.

Zachód słońca na pustyni Wadi-Rum

Po zmroku zdecydowanie warto wyjść z „namiotów”. Nocne niebo na pustyni jest wprost powalające. Możliwość oglądania gwiazd w takich warunkach robi naprawdę duże wrażenie. Przed nami nocna przejażdżka jeepami do obserwatorium, które znajduje się gdzieś pomiędzy skałami. 4 małe teleskopy pozwalają podziwiać gwiazdy i ogromny księżyc.

Petra i filmowe kadry

Kolejnego dnia żegnamy się z pustynnym krajobrazem i udajemy się do jednego z nowych cudów świata jakim jest Petra. Tłum turystów wlewający się od rana przez bramki wejściowe był naprawdę spory. Kontrastowało to zdecydowanie ze spokojem pustyni. Już zaczęło mi brakować tego miejsca.

Petra. Jordania

Przed nami kamienne miasto, to co w dzieciństwie mogliśmy oglądać jedynie na ekranie telewizora podczas śledzenia przygód Indiana Jones’a. Monumentalne budowle wykute w skale, wszechobecne muły, kramiki z pamiątkami oczywiście wielbłądy przy wejściu do jednej z najsłynniejszych budowli – Skarbca (Al-Chazna). Niestety z powodu ograniczenia czasowego nie dotarliśmy do Klasztoru (Ad-Dajr). Na wizytę w Petrze na pewno trzeba poświęcić bardzo dużo czasu. Kilka godzin to zdecydowanie za mało.

Petra Jordania

Błoto i relaks

Ostatnim przystankiem w naszej podróży po Jordanii było Morze Martwe. Niestety nie zabawiliśmy tam tyle czasu, aby w 100% zregenerować się po intensywnym tygodniu. Udało się jednak zażyć kąpieli i zadbać o swoją skórę dzięki „cudownym” właściwościom błota. Ten jednodniowy wypoczynek przed długą podróżą do domu był naprawdę konieczny.

Kempinski Hotel

Na zakończenie

Czas biegnie tu zdecydowanie za szybko. Kilkudniowy pobyt to zdecydowanie za mało aby w pełni poznać wszystkie miejsca, zarówno te nurkowe jak i historyczne. Czy warto odwiedzić Jordanię? Zdecydowanie tak. My na pewno tu wrócimy!

wieczny

Aqaba, Jordania

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Bądź na bieżąco z ciekawymi artykułami, planami wyjazdów i promocjami na sprzęt

FreshMail.pl

FreshMail.pl